Żenująca wypowiedź ustępującego Prezesa Polskiego Związku Szachowego, Tomasza Sielickiego

Ocena użytkowników:  / 9
SłabyŚwietny 

Na stronie www.sport.onet.pl/szachy od czasu do czasu ukazują się wiadomości szachowe podane przez PAP. Tendencyjność tych wiadomości wyraźnie wskazuje na wpływ szarej eminencji dra Jana Maciei, który dba o image swego potomka. Potomek jest jednak nie tak bystry, co pokazuje czasami, gdy sam przekazuje wiadomości do PAP-u. Arcymistrz szachowy, mistrz Europy 2002, wielokrotny mistrz Polski, zajmujący się szachami od prawie 30 lat, Bartłomiej Macieja nie widzi różnicy między Partią Katalońską a Obroną Katalońską. To kto ma to widzieć, jeśli najlepszy polski szachista wszechczasów, Akiba Rubinstein XXI wieku, potencjalny pogromca wszystkich dotychczasowych mistrzów świata (dajcie mu tylko okazję zagrania z nimi) nie widzi?

Już z tego wstępu jasno wynika, gdzie ustępujący Prezes PZSzach, Tomasz Sielicki, mógł zamieścić swoją żenująco propagandową wypowiedź.

Prezes związku szachowego Tomasz Sielicki: moja misja się skończyła

Prezes Polskiego Związku Szachowego Tomasz Sielicki nie będzie kandydował na tę funkcję na następną kadencję. Jak zaznaczył, wypełnił swoją misję i nie zamierza "siedzieć na kilku stołkach". W niedzielę w Warszawie odbędzie się zjazd sprawozdawczo-wyborczy.

Brak logiki, której należy oczekiwać od szachisty i brydżysty. Z dalszej części wypowiedzi wynika, że bez względu na utratę stołka Prezesa, Tomasz Sielicki zachowuje „kilka stołków”, z których nie ma zamiaru zrezygnować. „Stołek Prezesa” jest bardzo intratny, gdyż pozwala na strzyżenie fuduszów unijnych pod bogobojnym hasłem „szachy w szkole”. Jan Macieja użył Tomasza Sielickiego do zbliżenia się do tego złotodajnego źródła, a teraz „niepotrzebni mogą odejść”.

Tomasz Sielicki 2012- Moja misja się skończyła. W lipcu 2009 roku wygrałem wybory na stanowisko prezesa związku. Za jeden z głównych celów postawiłem sobie zjednoczenie środowiska, w którym ścierały się poglądy różnych grup ze szkodą dla dyscypliny i wizerunku królewskiej gry. Po czterech latach mogę stwierdzić, że to, co sobie założyłem, zostało zrealizowane - powiedział Sielicki, który w marcu skończył 53 lata. (Who cares?)

Jak zaznaczył, zgoda buduje, niezgoda rujnuje. Efektem "zgody" są liczne osiągnięcia, zwłaszcza młodych zawodników, w mistrzostwach świata i Europy, wdrożenie projektu "Edukacja przez szachy w szkole", znaczny wzrost w kraju liczby turniejów, także międzynarodowych.

Jedyne, z czym zgadzam się w powyższych dwóch akapitach, jest użycie cudzysłowu przy słowie „zgoda”. Nawet Tomasz Sielicki zdaje sobie sprawę w pijanym widzie, że przesadza. Przed okresem panowania Tomasza Sielickiego, polscy młodzi zawodnicy zdobywali znacznie więcej medali, w Polsce było więcej klubów szachowych, a miejsce Polaków w świecie nie zmieniło się. Inne kraje nie degradują swoich mistrzów świata do niższej grupy, żeby omamiać podatników (fundusze z Ministerstwa Sportu dla szachów) „osiągnięciami”.

Jan Macieja doskonale wie, jak działa maszynka do robienia pieniędzy organizacji nie przynoszącej dochodu. W tym celu przenosi się turniej Najdorfa z Grodziska Mazowieckiego (rodzinne miasto Najdorfa) do Warszawy, żeby turniej stał się imprezą centralną i uzyskał w związku z tym dodatkowe fundusze. To samo zrobiono z Memoriałem Gawlikowskiego – zrobiono mistrzostwa Europy w szachach szybkich, a po memoriale pozostał tylko maleńki obrazek na banerze. Za to zarobki organizatorów znacznie powiększyły się. Któż by zwracał uwagę na konflikt interesów? Zięć Jana Maciei drukuje plakaty imprezy, jego żona, Maria Macieja jest głównym dyrektorem turnieju, ustalony już nowy Prezes PZSzach jest, podobnie jak Paweł Suwarski, etatowym sędzią na tych turniejach, a stawki sędziowskie są tam mocno zawyżone.

- Wielokrotnie podkreślałem, że najważniejsze jest dobro dyscypliny, jej rozwój, popularyzacja, promocja, a nie załatwianie swoich prywatnych spraw. Jest mi wciąż niezmiernie miło, że moje wysiłki zostały docenione przez najważniejszą grupę, jaką są zawodnicy. To od nich rok temu otrzymałem w podziękowaniu puchar, a i na co dzień spotykałem się z wielką serdecznością - dodał Sielicki.

Wow, to wymaga komentarza. Załatwianie prywatnych spraw. Nowe stołki Tomasza Sielickiego, które zdobył dzięki swojej prezesurze, to sprawa publiczna? Coś mi tu śmierdzi. A może stołek w Komitecie Olimpijskim jest zadoścuczynieniem za stołek Prezesa?

Czy Tomasz Sielicki zdaje sobie sprawę, że grupa zawodników jest znacznie większa, niż ta mała grupka, która mu podziękowała? A mieli za co. Tomasz Sielicki stworzył przytułek dla bezrobotnych szachistów, szumnie nazywających siebie profesjonalistami. Ci „profesjonaliści” otrzymują ok. 2 tys. zł miesięcznie za samo istnienie. Każdy by tak chciał. A przypadek z „Matem”? Najpierw Zarząd PZSzach nie chciał, dwa miesiące później ogłosił to upadłe pismo swoim związkowym. To samo z zadłużonym klubem Polonia (tym od Maciejów). W momencie, gdy Tomasz Sielicki został prezesem, Polski Związek Szachowy stał się darczyńcą klubu Polonia, który od tego momentu pozbył się długów, a jego dobroczynna organizacja na rzecz rozwoju szachów zaczęła znów przynosić dochody wystarczające na niezłe pensje rodziny Maciejów i ich współpracowników.

Przykładem tych machlojek jest klub Polonia i Damis. Polonia upadła, bo nie ma już powodu, dla którego istniała – Bartłomiej Macieja. A Damis istniał dla Mateusza Bartla, który przeniósł się do wrocławskiego klubu.

W rozmowie przyznał, że nie jest zwolennikiem "rozdrabnia się" i przypomniał, że jest pierwszym zastępcą prezesa europejskiej unii (ECU), zasiada we władzach Komitetu Wykonawczego międzynarodowej federacji (FIDE), a od kwietnia jest członkiem zarządu Polskiego Komitetu Olimpijskiego.

- Nie chcę siedzieć na kilku stołkach, dlatego nie będę się ubiegał o reelekcję podczas Walnego Zgromadzenia Sprawozdawczo-Wyborczego PZSzach. Mam nadzieję, że pałeczkę oddam w dobre ręce. Kandydatem jest Tomasz Delega, działacz, sędzia, trener oraz zawodnik. To mój zastępca, a także sekretarz generalny - powiedział absolwent Wydziału Elektroniki Politechniki Warszawskiej.

Prezes Sielicki ma polskich szachistów za ograniczonych umysłowo. Od wielu tygodni wiadomo, że Tomasz Sielicki zażądał (kto mu kazał?), żeby Tomasz Delega został jego następcą, gdyż w przeciwnym wypadku nie będzie pomagał polskim szachom. A nowo powstająca Rada Przyjaciół Szachów daje mu kolejny stołek, na którym będzie mógł spokojnie cieszyć się złocistym płynem.

Wyraził też nadzieję, że będzie miał trochę więcej czasu, by zasiadać przy 64 polach. - Chcę wrócić nie tylko do gry w szachy, ale także do brydża sportowego. W sezonach 2003/04 i 2007/08 zdobyłem tytuł drużynowego mistrza Polski. W styczniu 2008 roku zwyciężyłem w jednym z pobocznych turniejów Festiwalu Corus w Wijk aan Zee. A jak zostałem prezesem, to tylko raz miałem karty w ręku - wspomniał Sielicki.

Walne Zgromadzenie Sprawozdawczo-Wyborcze PZSzach rozpocznie się o godz. 10.30 w niedzielę w Hotelu Novotel Centrum w Warszawie.

Niewątpliwym sukcesem ustępującego Prezesa Polskiego Związku Szachowego jest zniszczenie rangi Memoriału Rubinsteina w Polanicy Zdroju, wyrzucenie seniorów z Polanicy w Bieszczady. Jak czas pokazał, turniej seniorów zgromadził "aż" 16 uczestników i to dzięki temu, że połączono go z turniejem niepełnosprawnych.

Prezes Sielicki nie poinformował nas też, co stało się ze sponsorem HP po obdarowaniu kilku wybrańców komputerami, które wkrótce zostały wycofane z produkcji HP.

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież